czwartek, 11 grudnia 2014

Laura Mercier- Krem do rąk o zapachu Creme Brulee.

    Siedzę w kawiarni, piję kawę i piszę na moim Macu notatkę na bloga :) normalnie jestę hipsterę! Co prawda to nie Starbucks, ale na bezrybiu i rak ryba. Pogoda z pięknej zimy przekształciła się w zimopodobne coś z resztkami śniegu i oszronionymi dachami. Dlatego umilam sobie czas Bollywoodzką muzyką i różnymi przyjemnymi pachnidłami do ciała i pokoju. Będąc przy słodkich zapachach, chciałabym wam dzisiaj zaprezentować krem o obłędnym zapachu (i zawyżonej cenie).

Parę informacji wstępnych. Krem jest dostępny na stronie Douglasa oraz w wybranych perfumeriach stacjonarnych i kosztuje 70zł.

Skład

Water (Aqua), Cyclopentasiloxane, Caprylic/Capric Triglyceride, Glycerin, C12-15 Alkyl Benzoate, Fragrace (Parfum), Myristyl Myristate, Butylene Glykol , Stearic Acid, Butyrospemum Parkii Butter, Glyceryl Acid, Jojoba Esters, PEG-100 Stearate, Vitis Vinifera Seed Oil, Hydrogenated Avocado Oil, Triethanolamine, Aluminum Starch Octenylsuccinate, Phenoxyethanol, PEG-40 Stearate, Aloe Barbadenis Leaf Juice, Ammonium Acryloyldimethyltaurate/VP Copolymer, Cetyl Alcohol, Olea Europea Fruit Oil, Stearyl AlcoholHydrolyzed Rice Protein, Methylparaben, Palmitic Acid, Panthenol, Acrylates Copolymer, Propylparaben, Xanthan Gum, BHT, Disodium EDTA, Hydrolyzed Soy Protein, Prunus Amygdalus Dulcis Protein, Phospholipids, Sodium Hyaluronate, Tocopheryl Acetate, Ascorbyl Palmitate, Retinyl Palmitate, Cinnamomum Zeylanicum Bark Extract, Coffea Arabica Seed Extract, Honey Extract, Myristica Fragrans Extract, Theobroma Cacao Extract, Vanilla Planifolia Fruit Extract, Anise Alcohol, Benzyl Benzoate*, May Contain (+/-): CI 19140 (Yellow 5), CI 15985 (Yellow 6), CI 17200 (Red 33)

Czarny- neutralne składniki;
Pomarańczowy- sylikony
Niebieski- substancje nawilżające;
Różowy- alkohole
Żółty- konserwanty
Zielony- składniki naturalne
Fioletowy- barwniki

* potencjalny alergen

    Dla wielu osób największym minusem może być sylikon na drugim miejscu w składzie. Jest on wyczuwalne od razu po nałożeniu na dłonie, mają one charakterystyczny poślizg. Dla wielu osób może być to minus, ale u mnie przez niekorzystną pogodę i odkręcone kaloryfery w domu, ręce bez tego typu osłony i rękawiczek byłyby w strasznym stanie. W zeszłym roku popełniłam błąd i nie używałam od początku mrozów kremu z silikonem i moje dłonie w połowie sezonu były w tak mocnym stopniu przesuszone, że skóra na nich zaczęła pękać. Jego zdecydowaną zaletą oraz tym, co sprawiło, że się na niego zdecydowałam był zapach. Jak widać kompozycja zapachowa jest na szóstym miejscu w składzie, dzięki tak dużej ilości czemu zapach utrzymuje się na dłoniach przez ponad godzinę. Dalej w składzie są nawilżacze oraz spora ilość substancji naturalnych.


    Jego największą zaletą jest zapach. Pewnie wiele z was próbowało słynego deseru creme brulee i muszę przyznać, że ten krem pachnie identycznie jak on. Zapach karmelizowanego cukru z wanilią i kremową śmietanką. Fakt jest mocny i niektóre osoby może dusić, ale dla fanek słodyczy zdecydowanie polecam. Ma dość lejącą konsystencję, przez co trzeba go szybko wcierać, ponieważ potrafi spłynąć z dłoni. Wchłania się ekspresowo i pozostawia na skórze uczucie wilgotnych dłoni, które jest na prawdę przyjemne. Tubkę wykonano z metalopodobnego plastiku, niestety otwór do wyciskania jest moim zdaniem za duży, co w połączeniu z lejącą konsystencją sprawia, że łatwo wycisnąć za dużą ilość kosmetyku. 

    Używam go od ponad trzech miesięcy i nadal jest jego resztka w opakowaniu, więc myślę, że jest wydajny. Po jego użyciu ręce są nawilżone choć nie powiedziałabym, że daje on jakieś lepsze długofalowe efekty. Nie kupię go ponownie przede wszystkim przez zbyt wygórowaną cenę w stosunku do jakości i ilości (50ml). Do tej pory najlepszym kremem jaki miałam była czerwona Neutrogena i po skończeniu tego wrócę do niej.

Plusy:
+ zapach;
+ efekt wilgotnych dłoni;
+ ładne opakowanie.

Minusy:
- cena.


A wy kupiłybyście krem tylko dla zapachu? Może macie jakieś inne sprawdzone mazidła do dłoni, które możecie mi polecić.




czwartek, 6 listopada 2014

Listopadowe zakupy.

W związku z ostatnią promocją -15% na produkty do makijażu na stronie douglas.pl (aktualnie obowiązuje promocja -15% taniej na stronie mobilnej sklepu). Zrobiłam małe kolorówkowe zakupy :) Nie przedłużając zapraszam na przegląd listopadowych zakupów.

Zaczynając od lewej:
Płyn do skórek od Sally Hansen- Ostatnio mam spory problem ze skórkami. Nic nie daje regularne wycinanie, nawilżanie i inne cuda wianki. Pokładam wielkie nadzieje w tym produkcie, jednak po pierwszym przetestowaniu jestem sceptycznie nastawiona, dam mu kolejną szansę i wtedy zobaczymy.
Jumbo pencil z NYX- wiele dobrego o nich słyszałam, do tego potrzebowałam jakiegoś dobrego, białego cienia, a ten w kolorze Milk jest idealny. Dodatkowo cienie mają cudownie miękką, maślaną formę. Jestem na TAK! Szybki podgląd na kolory.
Od lewej: Milk, Iced Mocha, Yogurt
   Seche Vite i Seche One Quick Coat w kolorze Magnifique- miniaturę Seche Vite dostałam jako gratis do zakupu kolorowego lakieru. Postanowiłam wypróbować jakiś nowy lakier, a w momencie zobaczenia koloru idealnego dla mnie nie mogłam się opanować i wrzuciłam do koszyka. Mam go na paznokciach od wczoraj do pełnego krycia wystarczyła jedna warstwa, pokryłam go Seche Vite i niestety nie mogę pochwalić tego duetu za jakość. Mam już wytarte końcówki , choć tak na prawdę nic poważnego nie robiłam. 
   Matowe szminki od NYX- pierwsze dwie kupiłam, trzecia (Audrey) była jako gratis. Idealne kremowe, maty. Ostatnio szukałam czegoś ciemnego na usta i myślałam, że Merlot (pierwsza z góry) będzie idealna, ale to nadal nie to.
Od lewej: Merlot, Tea Rose, Audrey
NYX HD Concealer w odcieniu glow- jeszcze nie wiem co o nim myśleć, strasznie ciemny jak na rozświetlający korektor, myślę, że niestety będzie do oddania.
Catrice camouflage cream w odcieniu 020- ideał, kryje wszystko i działa jak prawdziwy kamuflaż. Klasyk, którego nie trzeba prezentować.

poniedziałek, 3 listopada 2014

Szminka Chanel, Rouge Coco Hydrating Creme Lip Coulor w kolorze 05 Mademoiselle. (Należą mi się baty za zaniedbanie bloga:) )

     Od ostatniego mojego wpisu minęło już trochę czasu, ale muszę się wam przyznać, że już od paru ładnych miesięcy próbuje coś napisać i za każdym razem coś mi wypada i jednak nie publikuję. Jednak tak się stęskniłam za pisaniem, że obiecuję powrócić na stałe.

     Jako pierwszy post po powrocie zaprezentuję wam mojego ulubieńca wszech czasów do ust. Jest to cudowna szminka nawilżająca Chanel, Rouge Coco Hydrating Creme Lip Coulor w kolorze 05 Mademoiselle.
     Jeżeli chodzi o skład, to niestety, ale już od dawna nie mam opakowania z karteczką informacyjną na której się on znajdował, a w internecie próżno go szukać, więc nie skomentuję go.
Jej kolor to klasyczny nude, brązowy z delikatnymi czerwonymi nutami. Daje on efekt podbicia i wzmocnienia naturalnego koloru ust. Dodatkowo, w moim wypadku zęby wydają się optycznie wybielone. Będzie idealny dla osób z dość ciemnym, naturalnym kolorem ust, choć podobno pasuje każdemu. Niestety moja komórka nie ma aż takiego dobrego aparatu żeby pokazać jak kolor zachowuje się na ustach, jednak na stronie tempalia.com możecie zobaczyć zdjęcia przed i po pomalowaniu+ swatche innych kolorów z tej kolekcji.
Swatch na ręku w świetle dziennym.
     Uwielbiam jej zapach. Idealny różany, trochę babciny, przywodzący na myśl perfumowane różańce z drzewa różanego. Szminka jest kremowa z delikatnym połyskiem, jednak prawie niewidocznym i choć na zdjęciu widać drobinki, to na żywo ich nie uświadczymy. Utrzymuje się na ustach bez jedzenia i picia do 3-4 godzin, jednak zanika równomiernie i nadal pozostawia na ustach delikatny kolor.
Niestety nie nawilża ona ust, choć producent nam to obiecuje, dlatego przed użyciem polecam nałożyć balsam dzięki czemu nie będziemy miały efektu lekko poduszonych ust.
Jej drugim, a zarazem ostatnim minusem jest cena. Kosztuje ona około 150zł i nie widziałam jej nigdzie dostępnej online.

Plusy:
+ kolor;
+ uniwersalność;
+ optyczne wybielenie zębów;
+ zapach (choć wiem, że dla niektórych może być to minus);
+ bezproblemowe nakładanie, nawet bez lusterka można idealnie nałożyć na usta.
Minusy:
- cena
Ogólna ocena: 5-/5

Zamiennikami są: MAC- Cosmo (86zł, do kupienia na stronie MAC lub douglas.pl), Maybelline Colorsensational -Iced Caramel (ok. 30zł, dostępne na ebay).


Zapraszam was też na mojego Instagrama :) fakt aktualnie jest pusty, ale obiecuję sumiennie dodawać nowe zdjęcia!



czwartek, 17 kwietnia 2014

Shinybox- Fit and Shape Kwiecień 2014

Wracam do żywych i to już na stałe. Dziś dzień dostaw Shinyboxa, więc od niego zacznę mój wielki powrót!

Były wielkie zapowiedzi, że do 10 kosmetyków, że wartość do 190zł, cuda wianki na patyku, a do tego wszystko w tematyce sportu, odchudzania i zdrowego stylu życia.
Prawda okazała się zgoła inna. 10 kosmetyków tylko dla wybranych subskrybentek (subskrybentki otrzymały dodatkowo wybrany kosmetyk kolorowy marki Make Up Store i wśród nich zostały wylosowane babeczki do kąpieli). Przejdźmy do prezentacji.


Clarena, Diamentowy krem liftingujący
Informacje na karcie z Shiny: Luksusowy krem przeznaczony do codziennej pielęgnacji cery. Zawarty w nim pył diamentowy zmiękcza, nawilża, poprawia koloryt i przywraca blask zmęczonej cerze. Cena za pełnowymiarowy produkt: 99,99zł/50ml
Moje wrażenia o produkcie:  Kremy do twarzy lubię, ale jeden starcza mi na wieki. Liftingu jeszcze nie potrzebuję, ale lepiej zapobiegać niż leczyć, więc zużyję. Jest dość gęsty i ma dziwny, mocny zapach, taki trochę starszej pani. Ogólnie jestem na tak. Cena miniatury: ok. 59zł/30ml

Mythos & Flax, Oliwkowy żel pod prysznic i gąbka antycellulitowa z luffy
Informacje z karty Shiny: Oliwkowy żel pod prysznic zapewnia uczucie miękkiej i gładkiej skóry. Naturalnie nawadnia i intensywnie pielęgnuje. Naturalna gąbka 100% z luffy wspomaga walkę z cellulitem, uelastycznia i ujędrnia skórę. Cena za pełnowymiarowy zestaw: 66zł.
Moje wrażenia o produkcie:  Gąbka jak najbardziej w temacie fit. Masaż nią będzie mocny i może coś zdziałać. O kosmetykach firmy Mythos słyszałam wiele dobrego, więc z chęcią wypróbuje ten żel na basenie, czy podczas weekendu majowego. Cena za zestaw miniatur: ok. 14,65zł.

Donegal, Lakier do paznokci & naklejki (produkty pełnowymiarowe).
Informacje z karty Shiny: Szybkoschnące lakiery do paznokci, nie pozostawiają smug i dają efekt olśniewającego połysku. Do tego trwałe, samoprzylepne naklejki na paznokci w modnych kolorach i wzorach. Cena za zestaw: od ok. 12zł
Moje wrażenia o produkcie: Lakier w wyjątkowo mało wiosennym kolorze (mam 7170) słabe krycie, dla pełnego efektu minimum cztery warstwy. Zostawia smugi, pożyjemy, zobaczymy jaka trwałość. W zestawach były naklejki ażurowe za 4,19zł lub z pełnym kryciem za 11,09zł. Cena mojego zestawu: 11,18zł

Syis, Ampułka antycellulitowa
Informacje z karty Shiny: Zawarte w kosmetyku kofeina i teofilina doskonale przyśpieszają proces spalania tkanki tłuszczowej, a kwas hialuronowy optymalnie nawilża skórę zapobiegając jej szorstkości. Cena za produkt pełnowymiarowy: 50zł/30ml
Moje wrażenia o produkcie: Bardzo trudny do przechowywania po otwarciu. Nie lubię tego typu produktów, więc raczej nie użyję. Cena za miniaturę: ok. 16,60zł/10ml

Rexona, Antyperspirant aloe vera (produkt pełnowymiarowy)
Informacje z karty Shiny: Przyjemny zapach ogórka, arbuza i listków fiolka zapewnia długotrwałą świeżość za każdym razem  gdy zwiększa się nasza aktywność. Antyperspirant redukuje pocenie i hamuje rozwój bakterii. Cena z pełnowymiarowy produkt: 12zł
Moje wrażenia o produkcie: Ten produkt to lekkie przegięcie. Jak w Glossyboxie dano pastę jako dodatek do pudełka to była wielka afera, ale tutaj jest to jako pełnowymiarowy produkt. W następnym pudełku możemy się spodziewać płynu do higieny intymnej. Ten produkt lubię i kupuję.

Na koniec hit!
Zestaw czterech próbek, które nie wiem, czy razem mają 4ml. Zostały oczywiście policzone jako produkt. Nim zostały "wyróżnione" osoby z pakietem i subskrybentki.

Podsumowując jest to jedno z gorszych pudełek jakie do tej pory dostałam. 
Lecę na zumbę, najlepszą formę ruchu jaką kiedykolwiek uprawiałam.




czwartek, 27 lutego 2014

Wyniki rozdania!

Szybki, krótki post z wynikami:)

A wygrywa...


Mail z wiadomością już pomknął do zwyciężczyni.

Gratulacje!



___________________________

Ja też się pochwalę:) wygrałam w rozdaniu u dwakoty z http://japonskiekosmetyki.blogspot.com i http://nawsiwjaponii.blogspot.com

Oba blogi czytam i serdecznie polecam:)

poniedziałek, 24 lutego 2014

Pomyłka- konkurs trwa do 24.02!

W związku z moją pomyłką konkurs trwa do 25 lutego! Podkreślam można się zgłaszać do 25 lutego! Dziękuję za uwagę, a już 26 wyniki i wracam do regularnego blogowania!

poniedziałek, 27 stycznia 2014

Styczniowe zakupy

W tym miesiącu mocno zaszalałam, ale jestem zadowolona ze wszystkich zakupionych kosmetyków (i nie tylko). Zacznijmy od elektroniki, której niestety nie będzie na zdjęciach, czyli od iPhona 5s w kolorze czarnym 32 Gb (robię nim zdjęcia bo mój aparat chwilowo padł, dlatego zdjęcia brak). Mój stary HTC wyzionął ducha i potrzebowałam nowego telefonu, a o iPhonie marzyłam od dawna i w końcu go mam.


Kolejna elektroniczna nowość to iMac. Jest to komputer stacjonarny idealny do małego mieszkania, bo wszystko co posiada jest w ekranie:) Mąż ma sporo pracy i jest on do niej idealny, a do tego jak miło na nim grać lub oglądać filmy ze względu na duży ekran.


Kosmetycznie też było na bogato po kolei zaczynając od lewej.

 Róż Chanel w kolorze nr 70 Tumulte, jest to idealnie różowy róż z bardzo małymi drobinkami. Trzyma się na twarzy cały dzień i trudno zrobić nim sobie krzywdę, czyli ideał.
 Kolejna jest szminka Chanel Rouge Coco Hydrating Creme Lip Colour w kolorze 05 Mademoiselle, czyli cudownie lekka szminka nawilżająca o bardzo długiej nazwie. Jest to kolor, który podkreśla naturalny odcień ust, jednocześnie wybielając optycznie zęby. Utrzymuje się na ustach przez ok. 3 godziny, potem wymaga poprawek. Idealna na dzień.
 Za to na wieczór jest kolejna propozycja, czyli Chanel Rouge Allure kolorze 105 Inmitable, idealna czerwień z dużą ilością czerwonych, błyszczących drobinek. Na początku myślałam, że ten brokat będzie wyglądał źle, ale jest on prawie niewidoczny na ustach. Szminka jest bardzo trwała, wytrzymała na nich ok. 8 godzin bez poprawek choć jadłam i piłam.
 Już od jakiegoś czasu szukałam perfum od których nie będzie bolała mnie głowa i znalazłam! To Valentina Acqua Floreale od Valentino  świeży zapach, który utrzymuje się na skórze przez wiele, wiele godzin.
 Do tej pory nie mogłam też znaleźć podkładu w idealnym kolorze, ten taki jest. Diorskin Nude w najjaśniejszym kolorze 010. Kryje delikatnie, nie zatuszuje niedoskonałości, ale od czego jest korektor, idealnie wyrównuje koloryt skóry. Trzyma się na twarzy cały dzień, a pompka się nie zacina.
 Na koniec perełka na torcie, czyli sławne meteory Guerlain. Wybrałam odcień 02 Teint Beige, używam ich na całą twarz, pięknie ją rozświetlają, choć nie widać brokatu. Może i trochę daje efekt placebo, ale nie żałuję zakupu i jestem w nich zakochana.

A na koniec torebka, w której jestem zakochana. Jest to Michael Michael Kors Jest Set Top-Zip Saffiano Tote. Jest ona bardzo pojemna z dużą ilością kieszonek w środku.

A jak wyglądały wasze zakupy w tym miesiącu?

sobota, 25 stycznia 2014

Rozdanie karnawałowe.

Tak jak ostatnio zapowiedziałam ogłaszam rozdanie, które potrwa miesiąc od dziś, czyli od 23 stycznia do 23 lutego 2014 roku do godziny 23:59. Nie przedłużając. Forma zgłaszania się jest taka sama jak kiedyś w formie formularzu. Wy macie wszystko ładnie i jasno rozpisane, a ja mam wszystko w jednym miejscu:)

Wszystkie kosmetyki są nowe, nie otwierane i nie używane.


A oto i nagrody:

 - Original Source, Super Scrub o zapachu mięty i orzecha;
- Soraya, Hialuronowy mikrozastrzyk, serum;
- Biały Jeleń, Hipoalergiczny żel do mycia twarzy z aloesem i ogórkiem;
- Anatomicals, Help the paw, krem do rąk;
- Virtual, Long Matt, podkład w kolorze nr 109;
- Virtual,  Juicy Explosion, w kolorze nr 33 Cocount Milk;
- Virtual, trio cieni do powiek w kolorze nr 154;
- Virtual, satynowy cień do powiek w kolorze nr 26- Lavender field;
- Joko, Queen Size mascara, czarna;
- Joko, Lakier do paznokci Orient Express w kolorze nr J126;
- Essie, lakier w kolorze Island Hopping;
- Loreal, błyszczyk Glam Shine Fresh w kolorze 187.

Regulamin:

1. Organizatorem rozdania jest blog kosmetyczka-lamoreli.blogspot.com
2. Rozdanie trwa od 23.01.2014 do 23.02.2014 do godziny 23.59.
3. Wyniki zostaną ogłoszone na blogu w ciągu 5 dni od zakończenia rozdania.
4. Aby wziąć udział w rozdaniu należy poprawnie wypełnić formularz.
5. Zwycięzca zostanie wybrany na podstawie losowania.
6. Blogi tworzone tylko do brania udziału w rozdaniach nie będą brane pod uwagę.
7. Jedna osoba może wziąć udział w rozdaniu tylko raz.
8. Nagrody wysyłane są tylko na terenie Polski.
9. W rozdaniu mogą brać udział osoby pełnoletnie lub niepełnoletnie za zgodą opiekuna prawnego.
10. Rozdanie nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz.U. z 2004 roku Nr 4 poz. 27 z późniejszymi zmianami).
11. Po ogłoszeniu wyników zwycięzca ma trzy dni na wysłanie na adres marta.kancik@gmail.com swoich danych do wysyłki, jeśli po tym terminie nie otrzymam danych to zostanie wylosowana kolejna osoba.
12. Organizator zastrzega sobie prawo do zmiany regulaminu.


Teraz parę spraw organizacyjnych.

- Obowiązkowe jest zostanie obserwatorem bloga (1 los), podanie e-maila i zaakceptowanie regulaminu.
- Polubienie mojego bloga na FB +1 los;
- Bloglovin +1 los;
- Blogroll +2 losy;
- Banner + 2 losy.
- Moje top komentatorki mają + 2 losyŁącznie można zdobyć 7 losów (a top komentatorki 9)



Te panie mają po dwa dodatkowe losy:)

Banner:




piątek, 17 stycznia 2014

Shinybox -Styczeń 2014 Be Shiny

W tym miesiącu Shinybox się moim zdaniem nie popisał, ale same oceńcie.

1. Dermika, Wygładzająca baza pod makijaż (miniatura 10ml, ok. 17zł)- Baza pod makijaż wygładzająca skórę z subtelnym efektem rozświetlającym. Już niewielka ilość bazy sprawia, że skóra staje się aksamitnie gładka, świeża, wygląda na wypoczętą i zrelaksowaną.
Bazy jako takiej nigdy nie miałam, ale choć to miniatura starczy mi na długi czas. Jest to moim zdaniem najciekawszy kosmetyk z całego boxa.

2. Bioliq, Krem nawilżająco-regenerujący do cery suchej 25+ (produkt pełnowymiarowy, 15zł/50ml)- Nowoczesny dermokosmetyk, którego receptura opiera się na wysokiej jakości ekstraktach roślinnych o unikalnych właściwościach, pozwalających zaspokoić indywidualne potrzeby skóry.
Aktualnie kończy mi się mój krem do twarzy, którego używam na noc, więc ten będzie w sam raz. Jednak wolałabym coś z kolorówki.

3.Delawell, Oliwka do paznokci (produkt pełnowymiarowy, 29zł/15ml)- Zmysłowa oliwka do skórek i paznokci. Niezwykły produkt do pielęgnacji wzmacnia strukturę skóry i paznokci.
Olejek jest wielki, czy coś zdziała zobaczymy za parę miesięcy. 

4. Evree, Peeling do stóp (produkt pełnowymiarowy 10zł/75ml)- Wspomaga odnowę i regenerację skóry, pozostawia stopy miękkie i aksamitnie gładkie. Zawiera drobiny pumeksu, lanolinę, mocznik, wosk pszczeli oraz lawendowy olejek eteryczny.
Zapachu lawendy nie wyczuwam, drobinki są ostre i będą dobrze zdzierały skórę na stopach. Nie jest to jednak wg mnie produkt konieczny do szczęścia, a raczej przyjemny gadżet.

5. Paese, Linea Automatyczny Eyeliner (produkt pełnowymiarowy 23zł)- Metaliczna kredka do oczu o miękkiej konsystencji, przedłużonej trwałości i metalicznym blasku. Długotrwały efekt makijażu oka do 12 godzin. Kredka jest wodoodporna, nie zawiera konserwantów.
Słaba, bardzo słaba kredka do oczu. Nie jest metaliczna, a zawiera po prostu brokatowe drobinki. Szybko się ściera, moim zdaniem nie trafiony produkt. 

Subskrybentki otrzymały dodatkowo podkłada mineralny i pędzel z La Rosa.

Mały bonus:)
Pies, który bardzo chciał być na zdjęciu.

Już jutro super rozdanie z bardzo atrakcyjnymi kosmetykami.

czwartek, 2 stycznia 2014

Podsumowanie 2013 roku

Nie mam jako takich kosmetycznych ulubieńców roku. Dlatego podsumuję mijający rok, tak bardziej prywatnie, a zacznę od maja, bo to właśnie wtedy moje życie się mocno zmieniło.
Grafika Google



Maj:
11.05 Wzięłam ślub z miłością mojego życia i choć podjęłam tak ważną decyzję, w tak młodym wieku tonie żałuję tego, a wyszumieć się mogę i po ślubie:) (wiecie, że gdybym nie przełożyła daty ślubu to brałabym go za parę dni? A dokładniej 4.01.2014:)
12.05 Wyprowadziłam się z domu i zamieszkałam razem z mężem w naszym połowicznie wyremontowanym mieszkanku.
28.05 Kupiłam wraz z mężem psa. Myśleliśmy nad innym, ale jak tylko zobaczyłam Wally'ego to stwierdziłam, że musi być nasz.

Czerwiec:
01.06 Rzuciłam jedne studia i zdecydowałam się pójść na inne, jestem z tego zadowolona, choć kto wie, gdzie mnie w przyszłości poniesie.

Lipiec:
03.07 Założyłam bloga, którego prowadzę dłużej niż dwa miesiące.

Sierpień:
15.08 Pierwsze wspólne wakacje w górach, o których zadecydowaliśmy w przeciągu godziny.

Wrzesień:
02.09 Moje 20 urodziny i największa impreza urodzinowa jaką kiedykolwiek miałam.
28.09 Mąż zdał egzamin na radcę prawnego.

Październik:
01.10 Start na nowym kierunku studiów.
17.10 24 urodziny małża, które spędziliśmy we dwoje ze względu na moją chorobę.

Listopad:
 23.11 Moje pierwsze spotkanie z podlaskimi blogerkami, które zaowocowało wieloma, wspaniałymi znajomościami.

Grudzień:
25-26.12 Siedzę po raz pierwszy w życiu sama w domu na święta bo mężowaty ma niestety do roboty.
31.12 Wcale nie lepszy dzień od świąt, mąż dostał tzw. nockę i Sylwestra spędziłam z telewizyjną dwójką.


Był to udany rok i mam nadzieję, że ten będzie równie miły co zeszły.